Więc jest tak

Pięć miesięcy raczej bez makijażu, ale za to pomalowałam paznokcie u nóg. Kupiłam na lato kilka sukienek się niemnących i takich co mi nie będzie szkoda, gdyby nagle skisłe mleczko na ramieniu albo gdzieś. Oficjalnie jestem na urlopie. Nie muszę rano nigdzie prócz do kuchni, meetingów nie mam żadnych, ani development planów. Challenges i opportunities czekają cierpliwie w zamkniętych folderach, ktoś inny się mierzy z ASAPem, niezmiernie-ważne-powerpointy w kolorach brandingowych wyświetlają się bez mojej głowy i udziału. Rozmazał mi się ten dawny świat korpo-pracowy; pamiętam, że coś tam robiłam, ale nie pamiętam, po co.

Urlop wykorzystuję jak należy – odwiedzam miejsca, w których wcześniej bywałam rzadko albo wcale; szczególną atencją darzę parki i przychodnie. Spotykam tam urlopowiczki takie jak ja, z ekwipunkiem takim jak mój i w podobnych do moich sukienkach. Mijamy się zwykle bez słowa, choć coraz częściej zdarzają nam się porozumiewawcze spojrzenia, a nawet krótkie dialogi. Naprawdę, naprawdę nie spodziewałam się przed urlopem, że będę miała ochotę zagadywać obcych ludzi w parku o to ile ma, ile zjada i jak śpi. Kobiety na urlopach łączy niezwykła więź okołourlopowych tematów, których złożoności i znaczenia nie pojmie nikt, kto na urlopie nie jest; nie ma sensu zaczynać nawet, bo już w twych oczach widzę, że się miniemy jak Trybunał z dobrą zmianą. Zresztą, pamiętam dobrze, bo długo wszak byłam po tej drugiej stronie, że ileż można o kupach.

To jest taki trochę równoległy świat. Pcham swój wózeczek na tle świata w pełnym biegu, moja sukienka niemnąca na tle odprasowanych do pracy i na dzisiejszy wieczór;  mój dialog z wózeczkiem, na tle dialogów o pracy i o dzisiejszym wieczorze.

Moje wieczory są krótkie i wyjątkowo doceniane. Dni mijają szybko mimo wlekących się niektórych godzin, żongluję zestawem powtarzalnych czynności i fraz, zerkając w świat przez okno fejsbuka; tyle się rzeczy obywa beze mnie i tyle mnie obchodzi.

Głos mi się lekko podwyższył, a mowa stała się prosta. Ćwiczę powtarzanie śmiesznych dźwięków i ciągle pytam a kto to tak płacze. Wieczorem z pracy wraca mąż i odpowiada na moje pytania, co jest miłą po całym dniu odmianą, podobnie jak możliwość chwilowego obniżenia głosu i posłuchania co tam ludzie i świat. Aż dziwne, że jakoś niezmiennie tak niewiele.

Może więc jest tak, że to co faktycznie ważne dzieje się jednak tutaj?

A kto to tak płacze?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Między nami i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Więc jest tak

  1. punktpotrojny pisze:

    Fajnie że jesteś.
    Takie życie 🙂
    /dzióbek robisz pytając „a kto to tak płacze” ?/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s