Do startu

Dziwcie się, ale lubię powroty z wakacji. Gdy ekscytacji już dość i wrażeń jakby wystarczy. Gdy fajnie, fajnie, ale właściwie już można by. Do starych kapci i zwyczajów wrócić, do pobudek, notatek i do kalendarza. Do patelni domowej i jajecznicy na niej, do pilota i Faktów zamiast zdjęć na tle.

No to jestem, już wracam, odnowiona, zmęczona nowością. Drzwi mieszkania ziewają zbudzone z długiego letargu. Gęsto za nimi, gęsto od niebycia, ociężałą ciszę wypędza walizka na kółkach. Wnosi obce zapachy, które ulotnią się szybciej niż opalenizna.

Lubię ten moment, gdy patrzę na własne mieszkanie oczami obcego zwiedzacza. Wszystko po staremu, lecz jakby inaczej; filtruję Zastane przez to co Dopiero Co. Balkon się peszy udawanym ogrodem z pojedynczym leżakiem. Pamiętam nagle kawę niedopitą i obrażoną sukienkę, którą w ostatniej chwili wyprosiłam z walizki. Zrobiła miejsce dla kilku pamiątek, których normalnie bym nigdy, lecz w nastroju turysty a jakże. Układam je teraz, trudno, miejsca szukam, przekupuję przestrzeń nową dekoracją, która powiew ma wnieść, by nie było. Będę mogła mówić, że A to, to jest z, sę poszerzę kolekcję dowodów bywania.

Co widziałam, to fajnie, ale teraz już czas. Walizkę schować, zdjęcia sfejsbukować, z głową nową, z ulgą zwykłą usiąść na starej kanapie. Do startu, gotowi i luz.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Między nami. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Do startu

  1. Też tak lubię. Identycznie jak Ty.

  2. TomSk pisze:

    A mnie zwykle było żąl…a jednak dziwił mnie zawsze ten pogłos- znany ale zapomniany przez te tygodnie pobytu w chacie, pokoju hotelowym, w lesie… Zwsze zaskakiwał mnie, nie zapach, nie kolor lecz mój własny głos zaraz po przekroczeniu progu…. Tak było kiedyś… Teraz nie jestem już tak bardzo przyzwyczajony do moich „czterech ścian” – po wielu przeprowadzkach ostatnich lat.
    … a gdy już się rozpakowałem…. to dalej było już jak u Ciebie…

  3. joanna pisze:

    Jak ja uwielbiam i rozumiem to o czym piszesz!
    U mnie, kiedyś po powrocie z wakacji, były ponadto w mieszkaniu pajęczyny niczym liana (?) w dżungli, bo obrażona sukienka i niedopita kawa to standard:).. i to uczucie jestem! wróciłam! moja wanna, mój kubek, poranne rytuały i domowe dziwactwa..
    pozdrawiam:)

  4. I wtedy dostrzegasz rzeczy, których zapomniałaś spakować… 😉

  5. Anonim pisze:

    Love

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s