Przekaz w sepii

Babcia Julia patrzy na mnie ze zdjęcia oczami mojego ojca. Postawna kobieta o silnych ramionach i rysach poważnych, włosy ma pofalowane lekko nad czołem, usta zacięte, choć podobno lubiła się śmiać. I tańczyć. Na jej twarzy, która nie zdąży się zestarzeć, nie widać jeszcze żadnych oznak nadchodzącej choroby. Podobno dziadek oświadczył się już jakoś po miesiącu.  I nie było do końca pewne, czy jej, czy jej siostrze, bo obydwie przez ten miesiąc co niedzielę odwiedzał. Taki dziadek. Takie czasy.

Skoro dziadek nie chciał sprecyzować, ustalono w rodzinie, że wydana będzie Julka. Dziadek był chłopem twardym i gburowatym, myślę, że raczej nie w jej typie, ale Julka już miała lat 24. Więc się rozumiało samo przez się. Julka poszła, urodziła troje dzieci i umarła nim najstarsze osiągnęło pełnoletniość. Zostało po niej parę zdjęć i kilka mglistych wspomnień mojego taty. Łatwo nie miała, ale wiadomo. Dlaczego niby miałaby mieć łatwo, szepczą kobiece głosy w mej rodzinie. Szepczą głosy, a kobiety głowami kiwają nad kołyskami córek, wymawiając znane zaklęcia. Tak, tak, takie życie. Nie ma łatwo, być nie może.

Babcię Stefcię już pamiętam bardzo dobrze, zdążyła mi przekazać parę życiowych rad, dotyczących głównie przewag zamążpójścia nad staropanieństwem. Babcia Stefcia, mając świadomość przewag jak wyżej, wyszła za wdowca z czwórką dzieci, u którego wcześniej pracowała jako służąca. Był to, po śmierci pierwszej żony, transfer dla wdowca logiczny i mało kłopotliwy. Babcia zajęła się osieroconą czwórką i urodziła czwórkę własną, przy okazji obrabiając solidne gospodarstwo, bo wdowiec podróżujący sporo był i pijący trochę, choć, dziękować Bogu, bez awantur. Dźwigała swój kobiecy los na przygarbionych plecach, siłę demonstrując przy tym z zaradności wobec  trosk czerpaną. Łatwo nie miała, ale wiadomo. W życiu nie może być łatwo, szepczą kobiece głosy w mej rodzinie. Szepczą głosy, a kobiety kiwają głowami nad kołyskami córek. Trzeba się zmagać. Trzeba przecierpieć. Na tym polega. Wszystko. Tak, tak.

Ile tych szeptów mi zostało w głowie, nawet nie wiem. Raczej sporo. Przypowieści ile o matkach i żonach, nigdy o kochankach – jeszcze więcej. Jaka tych opowieści siła – oj, duża, myślę, gdy glorię chwały odczuwam z siatkami dwiema pędząc i pot ocierając z czoła. Fanfary mi grają, bo siatki są ciężkie – im cięższe, tym trudniej, im trudniej, tym lepiej. Takie życie, popatrz babciu, druga, mamo, jaka dzielna ja, tak, tak.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Między nami i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Przekaz w sepii

  1. Anonim pisze:

    Piękny wpis.
    🙂

  2. Piękny i niezwykły…

  3. Anonim pisze:

    powielamy wzorce, powielamy.. nawet tego nie chcąc.

  4. Całe światy przychodzą i odchodzą wraz z ludźmi – ich nosicielami…

  5. I chciałabym.
    Bardzo chciałabym napisać coś mądrego i TAAAAKIEGO!
    Nie mogę.
    Wpis piękny, wzruszający, prawdziwy.
    Gratuluję.
    I pozdrawiam.

  6. U. pisze:

    Święte to słowa i mantra codzienna. Co kobieta to nowa zwrotka, ale refren zawsze ten sam. Mantrować nie przestałam nawet jak mi się kość biodrowa wysunęła z panewki… Tak, tak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s