Obrazek podróżny

Jedzie busik Zakopianką, skrzypi, rzęzi, podskakuje, stara maszyna, zmęczona maszyna, poorana rdzawymi zmarszczkami. A dokąd, a dokąd, a dokąd tak gna? Do Myślenic poproszę. Płacić przy wysiadaniu.

Kierowca – busiarz, w koszuli przyklejonej do pleców, na klacie beztrosko rozpiętej, władzę ma tutaj monarszą i monarszym głosem rozkazy proste wydaje. Ale tylko drobne. Jeszcze się przesunąć, bo da się. Sprzeciwu nie znosi, przecież w tyle jest jeszcze dużo miejsca. Wsiadam grzecznie i dołączam do zbiorowego portretu umęczonych twarzy, chusteczkami ocieranych, otępiałych, ze spojrzeniami zawieszonymi na czymkolwiek. Każdy przejechany kilometr odciska się na tych twarzach jak kciuk na pilocie. Brudny kciuk w dodatku, lepki taki, w odciskiwaniu uparty.

Przesuwamy się zgodnie z komendą, przytulamy i dostosowujemy pozycje, w busowego twistera się bawiąc, wersja dla zaawansowanych i cierpliwych. Trochę miejsca między łokciem a talią udostępniam bez sprzeciwu pani z siatką. Siatka pachnie ogórkami  i szynką,  szynki zapach się miesza ciekawie z perfumami pana obok i nieperfumami innego. Między nieliczne przestrzenie niewypełnione ludzkimi ciałami przeciska się z trudem powietrze, ciężkie jak sumita po kolacji. Dźwiga z sobą kurz z przybrudzonych siedzeń i dźwięki muzyki z trzeszczącego radia.  Słońce świeci nad nami. Wypełnia nam busa jak miód szklankę.

Dziewczyny obok – przypadkowe spotkanie po latach. Mają mało czasu – jedna oznajmia szybko, że ona tylko do Libertowa, więc się muszą spieszyć z no co tam, no jak tam, no coś ty. Dowiadujemy się więc w trybie przyspieszonym, że Sebastian to już nie, bo to była porażka i w ogóle masakra, a Witek fajny, fajny. Podziwiam ten babski talent – mieszczą się w czasie idealnie: związek, drugi, praca, dom, co u Aśki, co u Kaśki. Nawet się zdążyły umówić jeszcze przed tym Libertowem i rozmowę zamknąć ładnie pozdrowieniami dla najbliższych oraz  wymianą uprzejmości o fajnie wyglądaniu.

Coś tam jeszcze krzyczą sobie na pożegnanie, ale nie słyszę, bo ktoś mi właśnie przechodzi po głowie.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Między innymi i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Obrazek podróżny

  1. Janek pisze:

    zawsze może być gorzej…

  2. Pitfall pisze:

    U nas ci do tyłu wchodzą tylnymi drzwiami które zamykają się i otwierają od zewnątrz, więc kierowca wychodzi i wpuszcza-wypuszcza i drzwi domyka i rygluje żeby nie powypadali jak przyspieszy ostro. No i stać muszą, bo tam siedzeń nie ma – ale za to więcej ich tam się pomieści. Jak ich tam dużo poupycha to mazaje robią na szybie nosami, jak mój pies zupełnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s