W koleinach

No i wzięli i mi zamknęli fitness klub, do którego chodziłam byłam nieczęsto może, ale za to regularnie. Chodziłam byłam, ale teraz już nie będę, bo się przez to nagłe zamknięcie wybiłam z rytmu jak perkusista na L4. Kiedy pomyślę, że trzeba coś znowu poobczajać i popytać, że trzeba gdzieś podzwonić, a potem pójść w nowe miejsce po raz pierwszy i po raz pierwszy szukać wejścia, szafki i toalety, to czuję, że się skończy raczej na wznowieniu hodowli oponek. Czuję, że się skończy tak właśnie i mi się robi smutno, bo przecież jednak lato, sukienki i w ogóle antyoponkowość powszechna.

A taki fajny klub był. Po drodze, nieduży i oswojony. Z panią oswojoną w recepcji i szafkami, co wiedziałam, która gdzie. Z dziewczynami, co na cześć i grafikiem w poniedziałki pasującym. Lubię jak jest takie oswojone. Jak jest takie oswojone, to nie trzeba tracić czasu, nerwów ani refleksji. Się po prostu wchodzi w koleiny, kiedy trzeba i się idzie.

Do fryzjera, co od zawsze w komórce, tej komórce, co od zawsze w timobajlu. Do lekarza, co wyjaśniać już nie trzeba, do dentysty, co już wyżłobienie w fotelu. Do knajpy, gdzie zwykle, do sklepu, gdzie spodnie, do galerii gdzie sklep. Szybko, sprawnie i bez kombinowania. Owszem: czasem ta moja filozofia sprawia, że staję się jednocześnie klientem niezadowolonym i wiernym (przyznacie, swoją drogą, że skarb), ale najczęściej nie narzekam. Nie narzekam, bo się lubię  powtarzalnością otulić i w przyzwyczajeniu bezpiecznie umościć. A zmiany mnie męczą i frustrują. Mało to ważniejszych rzeczy na głowie mam? Niemało otóż.

Się złościłam na męża mojego, że odmawia kupienia sobie koszulki innej niż polo ciemne jakieś. I że  tych koszulek, takich samych, piętnaście chyba ma, usnęłam kiedyś przy prasowaniu. Się złościłam jak baba, która w kwestii ciuchów różnorodność jednak sobie chwali, ale postanowiłam, że już nie będę. Każdy niech ma takie koleiny, jakie lubi.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Między nami i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „W koleinach

  1. Emu pisze:

    Masz niesamowitą zdolność wychwytywania i opisywania swoich „przywar”, „cech zachowań”, w Twoim blogu odkrywam siebie. Nie we wszystkim jestem podobny do Ciebie ale „zmusiłaś” mnie do refleksji nad sobą. W dodatku wszystko opisane tak lekko i przezabawnie. Fantastyczny blog, z niecierpliwością czekam na kolejny wpis. Pozdrawiam

    • Bez okularow pisze:

      Cieszę się bardzo, bo właśnie chyba takie tematy są mi najbliższe – ludzkie/ moje zachowania, cechy i przywary; w jakimś stopniu wszyscy jesteśmy do siebie podobni:) Życzę ciekawych refleksji i pozdrawiam też:)

  2. stara żona pisze:

    „…usnęłam kiedyś przy prasowaniu…”:))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s