Na drugim planie

Zastanawiam się czasem, na ilu zdjęciach obcych ludzi przypadkowo się znalazłam. Na ilu moja twarz stanowi element tła, na ilu występuję jako przechodzień przyłapany na byciu przechodniem, a na ilu jako denerwujące zaburzenie kompozycji. (Byłoby ładne, gdyby mi ta baba nie wlazła w kadr.) Biorąc pod uwagę, że się często przemieszczam po krakowskim rynku i w dodatku przemieszczam się dość chaotycznie, to pewnie jest tych zdjęć sporo. Przepraszam niniejszym wszystkich, którym wepchałam się nieproszona do albumu z wakacji, ale naprawdę, naprawdę nie chciałam zasłonić ani cioci Zosi ani grajka pod Mariackim. To było niechcący.

„Ale ja cię kocham, k&^wa!”, krzyczy dramatycznie dziewczę do chłopaka (jak mniemam swego) na ulicy Karmelickiej. „Spier#$%!” odpowiada nieromantycznie chłopak, w momencie, gdy ich akurat mijam. Dziewczę zawodzi i trzęsie się na chudych nóżkach, bo jej wiatr owiewa wystający  spod przykrótkiej kurteczki i ozdobiony czymś świecącym pępuszek. Trochę mi głupio, że się ładuję  nieproszona z uszami prosto w ich prywatną historię, no ale tak wyszło. Choćbym i nie chciała, muszę teraz razem z moją reklamówką z Greenpointa i nadgryzionym obwarzankiem zagrać rolę obojętnego statysty. Wy tu sobie rozmawiajcie, a ja sobie tam cichutko przejdę. Cichutko westchnę nad waszym problemem, może nawet głową pokiwam i przemknę skulona jak ktoś, kto się przez przypadek znalazł w kadrze. Przepraszam, już mnie nie ma.

W zatłoczonym busie teraz za to jestem, siedzę razem z babskim smuteczkiem mym, który, mimo usilnych prób przeciwdziałania (la la la la la, wesoło nam, kawał, kawał, jaki ja znam kawał?) zaczyna mi się rozpuszczać razem z tuszem. Pani obok fizyczny proces ten dostrzega i reaguje konsternacją. Raz zerka, raz udaje, że nie zerka, biedna, nie wie, co robić. Sama nie wiem, co bym zrobiła na jej miejscu, więc mi wstyd, że ją tak bez ostrzeżenia wciągnęłam w kadr, przydzielając w dodatku nieciekawą rolę „tej, co siedziała obok”. Pani gra ją tak długo, jak długo musi, a potem dyskretnie podnosi siatkę z zakupami i wysiada z mej historii na następnym przystanku. Raz się tylko oglądając.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Między innymi i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Na drugim planie

  1. BiauaGaua pisze:

    To prawda, że „spierdalaj” nie jest romantyczne. Ja też to kiedyś zauważyłam. Słowo „spierdalaj” mimo, że soczyste romantyzmu nie oddaje.

  2. M. pisze:

    Bywa. To wszystko bywa. 🙂

  3. Kiedyś, przeglądając na jakimś portalu społecznościowym zdjęcia kolegi koleżanki, natrafiłam na moją babcię złapaną w kadrze na drugim planie. Wielkie zaskoczenie, wielkie rozbawienie;) kgiz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s