Obszary niewiedzy

Albo tacy fizycy. Niesamowite, że ich głowy zaprzątają rzeczy, o których nie mam bladego pojęcia i nie mogą zasnąć z powodu problemów, bez których rozwiązania ja wydaję się obywać  całkiem dobrze.

W mojej głowie dział z napisem „fizyka” nawet nie istnieje, podpięty jest pod kategorię „Te różne takie” i dopiero po mocniejszym wstrząśnięciu wysypują się z niego jakieś skrawki informacji i wspomnień; coś że stan ciekły i skupiony, coś tam, że prawo Oma (Oma, Oma, Oma – jak „babcia” po niemiecku), coś, że jednostajnie przyspieszony. Do tego  wspomnienie zrezygnowanego nauczyciela rysującego mojej klasie (tak zwanej humanistycznej) wykres na tablicy i pytającego, czy coś nam to przypomina. „Jakby pająk…” odpowiada niepewnie kolega i nikt z nas nie wie, czemu nauczyciel chowa twarz w dłoniach. Myślę, że mimo wszystko  to była jego wina. Na pewno dało się to wytłumaczyć tak, żebym nie musiała wkuwać definicji jak zaklęć złożonych z ciągu obcych słów, ene due rike fake.

No nic. Teraz już na to raczej za późno. Muszę pogodzić się z tym, że prawdopodobnie przeżyję całe swoje życie bez aktywnego udziału w dyskusji na temat teorii wielkiego wybuchu, po lekturze artykułu o ruchach planetarnych  refleksji starczy mi na jedno mgliste wspomnienie, którego nawet nie będę umiała ubrać w słowa, a moje rozmowy o teorii względności będą brzmieć jak ta wczorajsza, z bratem. („Czy oni tam czegoś nie udowodnili, że jednak nie jest tak, jak w tej teorii?” „No, było coś, faktycznie. Tylko, że nie powtórzyli doświadczenia, czy coś, więc w sumie chyba nie wiadomo. Albo może powtórzyli… Nie wiem.”)

Kiedyś obierałam tradycyjną ścieżkę obrony, że humanistka itd., ale już tak nie robię, bo wiem, że w kontekście braku zdolności obliczania procentu innego niż 50, brzmi to jak nazwa jednostki chorobowej i w takim rozumieniu bywa ostatnio najczęściej używane, a ja się nie chcę pod tym podpisywać. Więc żadna humanistka, tylko się nie znam i mi trochę szkoda. Więcej – nie przyswajam i mi trochę wstyd. Świat się musi obyć bez moich rozważań na temat atomów cząsteczek, masy i prędkości światła, ja się muszę obejść samym przekonaniem, że wow, jakie to wszystko musi być niezwykłe. Em ce kwadrat w której ręce.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Między nami i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Obszary niewiedzy

  1. Onlywords pisze:

    Humaniści mają to do siebie, że nic z fizyki, matematyki, chemii nie kumają. Wiem, bo sama jestem w klasie humanistycznej, gdzie na 34 osoby jedna ma piątkę. Fizyka byłaby ciekawa, gdyby nie sprowadzać jej tylko do wzorów, rycia na pamięć jakichś idiotycznych zasad. Bo na przykład chociaż fizyki w szkole nie potrafię strawić, to lubię sobie pooglądać jakiś program na discovery, który jest być może bardziej przesycony fizyką niż lekcje fizyki w szkole.

  2. starażona pisze:

    podoba mi się końcówka, bo zwykle tak zwani „humaniści” się unoszą – mam prawo nie wiedzieć, bo jestem humanistą. Nie słyszałam nigdy matematyka, który by mówił „Mam prawo nie wiedzieć, kto to jest Mickiewicz, bo jestem matematykiem”:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s