Tłumnie

Są tacy ludzie, którym bycie anonimową częścią tłumu (lub choćby tylko tłumku czy tłumeczku) nie przeszkadza w pozostaniu nieanonimowym i wyrazistym sobą. Mają w sobie coś takiego, że się nie zlewają i nie pozwalają zlać. Stojąc w długiej, krętej i smętnej kolejce na poczcie, potrafią bez oporów i rumieńców zawstydzenia głośno wysunąć postulat: „To się w głowie nie mieści, żeby było tylko jedno okienko! Proszę otworzyć drugie!”, a przepychając się w ścisku w autobusie, nie mają żadnych problemów z równie głośnym i roszczeniowym zakrzyknięciem „Jeszcze wysiadają!”, czy nawet dodaniem pełnego oburzenia „Halo!!”, gdyby przypadkiem pierwszy okrzyk nie wywołał reakcji kierowcy. To oni zostają przywódcami rewolucji albo przedszkolankami. Chylę przed takimi czoła.

Chylę czoła, bo ja w pierwszy opisanym przypadku gotowa jestem co najwyżej głęboko westchnąć z dezaprobatą, a w drugim – zdanie o „jeszcze wysiadaniu” co najwyżej wyszeptać, potem oblać się rumieńcem, chrząknąć i wyszeptać je raz jeszcze, a w przypadku braku reakcji przejechać pięć przystanków i wysiąść na pętli z bólem głowy i duszy. Czasem się zastanawiam, co bym na przykład zrobiła, widząc wydobywający się spod siedzenia w autobusie dym. Podejrzewam, że zachowałabym kamienną twarz i spokój, czekając cierpliwie aż jakiś niedoszły przywódca rewolucji (ewentualnie przedszkolanka) przejmą dowodzenie. Gdybym takiego kogoś zauważyła w pobliżu, próbowałabym co najwyżej wymownym spojrzeniem nakierować jego wzrok na budzące podejrzenia zjawisko. Potem on by już wiedział, co należy zakrzyknąć i jak głośno, a ja poczułabym jak kamień odpowiedzialności spada mi z serca. Nic na to nie poradzę (czy poradzę?), ale tak mam. Przystępując do jakiegokolwiek tłumu (tłumku, tłumeczku) neutralizuję wyraz twarzy, wygłuszam reakcje, cichnę i zapadam się w sobie. Sama nigdy dobrowolnie z tego stanu nie wychodzę, a jak mnie do wyjścia zmusza sytuacja, to głupieję i plączę się jak język przy pierwszym miłosnym wyznaniu.

Ostatnio mnie na przykład zmusiła na chodniku, po którym szłam sobie bezpiecznie zlana z tłumem do momentu, w którym spektakularnie i kilkuetapowo się wywaliłam. Wersja z poślizgiem, próbami ratunku i machającymi rękami – czyli ta dla obserwatorów najśmieszniejsza. Też bym się pośmiała, gdybym miała z kim, ale nie miałam, bo szłam sama. Nie lubię się wywalać, jak idę sama. Jak się idzie z kimś, obciachowość takiego wypadku można od razu obśmiać i skomentować, jak się idzie samemu, to się robi tylko głupio. Wybici z rytmu członkowie ulicznego tłumku oglądali się za mną, obserwując z uśmiechem moje zażenowanie i otarcia na rękach, a ja składałam się do kupy, przewracając oczami niby sama do siebie, ale bardziej jednak do nich, i szepcząc z proszącym o usprawiedliwienie uśmiechem „Kurde….”, bo czułam, że powinnam to jakoś przecież skomentować. Założę się, że przywódcy rewolucji i przedszkolanki komentują takie wypadki dosadniej i bez zażenowana.

Swoją drogą nie wiem, skąd poczucie, że trzeba to skomentować, ale ludzie tak często mają. Ostatnio szłam chodnikiem za jakąś kroczącą szybko i pewnie kobietą. W pewnej chwili zatrzymała się ona bez ostrzeżenia i zrobiła nieracjonalny zwrot w tył, prawie się ze mną zderzając, ponieważ nie byłam na taki obrót sprawy (ani kobiety) przygotowana. Ona też się nie spodziewała, że ktoś za nią szedł i jej nieracjonalny postępek widział, zalała się bowiem natychmiast rumieńcem, spojrzała na mnie z zakłopotaniem i usprawiedliwiająco szepnęła „Jeszcze pietruszka!”, jakby naprawdę należało mi się w tym wypadku jakieś wytłumaczenie.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Między innymi i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Tłumnie

  1. Komentarze (z poprzedniego adresu bloga) pisze:

    dodano: 12 stycznia 2012 13:42

    ja natomiast mogę obiecać że nie napiszę już o motylku gdyż wyciagnął kopyta.

    autor kE
    dodano: 12 stycznia 2012 9:44

    kE – Wiem, wiem, kiepska ponoworoczna organizacja czasu. obiecuję poprawę 🙂

    autor bezokularow

    blog: bezokularow.bloog.pl
    dodano: 11 stycznia 2012 23:11

    a co tu się tak nic nie przedsięwziwia.

    autor kE
    dodano: 01 stycznia 2012 9:05

    Niewiarygodne, ten motylek ciągle u mnie jest i do tego jeszcze żyje. Myślełem że zastygł na wieki, ale teraz się przemieścił i macha odnóżami.

    autor kE
    dodano: 24 grudnia 2011 7:20

    Doskonale Cię rozumiem, bo kiedyś też taka była. Ale praca nad sobą, wiara w siebie …. zmieniłam się. Pewnie nie błyszczę w tłumie ale już nie mam kompleksów i potrafię się śmiać z własnych gaf. Życzę Ci pięknych świąt

    autor baśka

    blog: iluzja26.bloog.pl
    dodano: 23 grudnia 2011 21:04

    Wesołych Świąt.

    autor kE
    dodano: 22 grudnia 2011 14:40

    Przywódcy rewolucji, przedszkolanki i nauczycielki szkoły podstawowej i/lub gimnazjum oraz osoby parające się handlem (np. pietruszką) 🙂
    A co nagłych zwrotów – „w ruchu pieszym” jest to jeszcze do przeżycia, natomiast gdy „kierujący” wskazuje migaczem zamiar skretu w prawo a skręca w lewo….. lub jadzie dalej prosto…. To nie jest już śmieszne, choć na pewno spowoduje zebranie się tłumaczku lub nawet tłumku….

    autor Teufel
    dodano: 22 grudnia 2011 11:00

    Ja raz miałem podwójny zwrot. Sopocka
    -zwrot, nie tam-zwrot.

    autor Wiszczak
    dodano: 21 grudnia 2011 18:46

    Janku, ja – bywało – że mimo wszystko szłam do końca ulicy, żeby zawrócić dopiero na skrzyżowaniu:)) Wiesz, żeby nie było, że jak debil w miejscu zawracam….;)

    autor bezokularow

    blog: bezokularow.bloog.pl
    dodano: 21 grudnia 2011 18:31

    „Jeszcze pietruszka” powinno stać się hasłem tłumaczącym właśnie takie sytuacje. Ile razy zawracając o 180 stopni miałem wrażenie, że ludzie mają mnie za debila 🙂 dopiero później uświadomiłem sobie że więcej osób ma w d… czy zawracam czy nie 🙂

    autor Janek

  2. Pingback: Prosto czy w lewo | Bez okularów

  3. Pingback: By nie wyjść na | Bez okularów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s