Załatwione

Najbardziej na świecie nie lubię niczego „załatwiać”. Właśnie kończy mi się umowa na telefon i na samą myśl, że znowu gdzieś tam trzeba będzie pójść, coś tam wypełnić, podpisać, wybrać i udawać, że rozumie się te wszystkie ich tabelki i zestawienia, mam ochotę spakować się i zniknąć, najlepiej w jakimś miejscu bez zasięgu. Może w tym czasie załatwi się to wszystko jakoś samo.

Ja wiem, że najlepiej iść i mieć to z głowy, ale jeszcze sobie takiego podejścia nie wypracowałam. Gram na zwłokę lepiej niż to robiłam na studiach przed zbliżającą się sesją. Rozpoznawalnym dla wszystkich znakiem tego, że wisi nade mną wizyta w jakimś urzędzie, są przepięknie umyte w moim mieszkaniu okna, wyszorowane drzwi i lustra, wypolerowane podłogi (łącznie z niedostępnymi zwykle miejscami za szafą) a w skrajnych przypadkach – nawet świeżo pomalowane ściany. Tyle roboty, a ja będę po urzędach latać? Wy sobie nie wyobrażacie, jak ja mam w domu w okresie PIT-owym. Blask bije po oczach.

Gdybym była bardzo bogata, nie zatrudniłabym więc żadnej sprzątaczki, ale takiego właśnie Wykwalifikowanego Załatwiacza. Jego rola polegałaby na przedłużaniu lub zmienianiu umów, co je tam jakieś mam, wypełnianiu za mnie tych całych PITów, chodzeniu do urzędów, banków i wszystkich innych, strasznych miejsc, gdzie trzeba szukać różnych okienek lub drzwi, brać numerek, przepisywać informacje z dowodu do dziwnych rubryczek i udawać, że to wszystko jest super ważne i w ogóle „uuu, ale jestem przejęta.”

To ostatnie mi właśnie najbardziej kiepsko wychodzi, bo już tak mam, że żywię głęboko zakorzenioną ignorancję wobec wszelkich formularzy, pieczątek i procedur, i nie umiem jej nawet ukryć. Widzieliście, że napisałam wcześniej „tych całych PITów”? To właśnie dlatego. Że nie umiem ukryć ignorancji. Z tego samego powodu udaję tylko, że nie rozumiem reakcji sprawdzającej mój przymięty PIT  Pani Urzędniczki na propozycję, żeby „może dorysować strzałki, że to miało być tutaj, a to tutaj, skoro tak jest źle?

W każdym razie przez długi czas mi się udawało. Moja mama jest Królową Załatwiaczy i, kiedy jeszcze mieszkałam z rodzicami, wiedziałam, że grając na zwłokę, w końcu wymuszę na niej pójście, popytanie i załatwienie za mnie. Okropne, wiem, ale odgapiłam od ojca. Potem trafiłam pod skrzydła równie opiekuńczej współlokatorki, która z wszelkiego załatwiania (zwłaszcza takiego, że trzeba zadzwonić i się upomnieć/ wykłócić) czerpała jakąś tajemną siłę – z uwielbieniem w oczach przysłuchiwałam się jej pełnym mocy popisom, stojąc cicho w kącie i nerwowo obgryzając paznokcie. Widać było mi za dobrze, bo potem postanowiłam wyjść za mąż za Anglika. Takiego nie mówiącego za bardzo po polsku i broniącego się nawet przed samodzielnym pójściem na pocztę w celu zakupu znaczków. Bo, że się go pani o coś zapyta, a on nie zrozumie. No to chodzę ja.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Między nami i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Załatwione

  1. Komentarze (z poprzedniego adresu bloga) pisze:

    dodano: 24 listopada 2011 10:38

    Halo! wybierz i zamów nowa oferte wygodnie wieczorem na kanapie przez internet. dokumenty do podpisu i nowy telefon we wskazane miejsce przywiezie kurier 🙂

    autor BOK
    dodano: 21 listopada 2011 8:06

    Jedna wzmianka, że mąż jest Anglikiem i zaraz pytania do niego. Szanujmy autorkę bloga!

    autor 120 kg
    dodano: 20 listopada 2011 18:47

    Ja również nie lubię załatwiać spraw urzędowych bo na ogół czuję się tam jak intruz, a często urzędnicy traktują petentów jak przygłupów. Najchętniej to wszystkie sprawy załatwiałabym w domu przez Internet

    autor baśka

    blog: iluzja26.bloog.pl
    dodano: 19 listopada 2011 17:05

    Tak. Ale ja serio pytam. Bo jakieś tubulencje były w owym czasie z tego powodu. Wiec jak?

    autor kE
    dodano: 19 listopada 2011 16:52

    Pytanie do kE, w domu wszyscy zdrowi???

    autor magik
    dodano: 19 listopada 2011 15:03

    Pytanie do męża: Czy Anglicy byli zadowoleni, że pod koniec zeszłego wieku koncern Ford zakupił marki LandRover, Jaguar i Aston Martin? Byli pocieszeni czy nie byli?
    Bo w koncu nie wiem o co im chodzi.

    autor kE

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s