Princessa

„Halo, tak kochanie? Ale spokojnie… Rozumiem… O tej porze zawsze trudno jest znaleźć jakieś miejsce do parkowania… Przepraszam. Masz rację. Zadzwonię i zgłoszę. Nie martw się…Wiem, że jesteś wykończona… Oczywiście…” – słowa te, wypowiadane zmiękczającym kolana głosem, dobiegają do mnie z końca sklepowej kolejki, w której stoję cierpliwie, by zaopatrzyć się w pastę do zębów i dwa jogurty. Moje ucho automatycznie nastraja się, by osiągnąć lepszą słyszalność, a ja obojętnie zawieszam wzrok na karku Pani Przede Mną, udając, że to, co słyszę, nie rusza mnie i nie wzrusza.

To oczywiście tylko kamuflaż, bo to, co słyszę, rusza mnie nawet bardzo i najchętniej, w ramach komentarza, przewróciłabym spektakularnie oczami. Nie mam niestety do kogo, przewracam więc sobie nimi tylko w duchu – na znak, że od razu odgadłam, kto znajduje się po drugiej stronie słuchawki i kto słucha tych ciepłych, kojących słów. Cholerna Księżniczka.

Pierwszy raz zetknęłam się z taką kilka lat temu na górskiej wycieczce zorganizowanej przez moich znajomych. Księżniczka byłą dziewczyną kolegi kolegi i zestaw księżczniczkowatych zachowań, jakimi nas uraczyła, mógłby służyć za materiał na kilkusetstronicowy podręcznik dla początkującej w tej roli Kate Middleton. Naszej księżniczce było kolejno: ciasno, głodno, chłodno, niewygodnie i nudno. Góry były za wysokie, błoto zbyt błotniste, gałęzie dokuczliwe, kamyki wpadające do butów, a towarzystwo nieempatyczne. Z całego towarzystwa empatyczny był tylko kolega kolegi czyli Księżniczki chłopak, który dzielnie współczuł, przez kałuże przenosił, gałęzie odgarniał, kamyki wyciągał, złośliwe uwagi z uśmiechem przyjmował, a przy tym jeszcze pocieszał, łagodził i czule po główce głaskał. Nadziwić się nie mogłam, ale Rycerze już widać tak mają. A to był właśnie Rycerz.

Już dawno zauważyłam, że Księżniczki przyciągają takich właśnie Rycerzy jak lodówki magnes, nadal jednak nie mam pojęcia, za pomocą jakich zaklęć. Naprawdę – im zimniejszą i wredniejszą Księżniczkę znałam, tym cieplejszy i fajniejszy Rycerz trwał przy jej boku i cierpliwie jej ziarenka grochu wyjmował spod tyłka. Nie ma się co dziwić, że kobiety, które z różnych powodów nie załapały się w życiowym castingu na podobną rolę, Księżniczek nienawidzą. Ja się zdecydowanie nie załapałam. Nie mówię, żebym chciała się załapać, bo toto przecież wredne jest i nie do zniesienia, ale czasem jakoś żal. I złość dziwna bierze.

Jeśliby jednak założyć, że Księżniczki rodzą się z Księżniczek, a potem rodzą Księżniczki, przekazując swe ukryte talenty w genach i podpatrzonych wzorcach, to raczej byłam bez szans. W mojej rodzinie królują bowiem i królowały od zawsze Bohaterki – Męczennice, patrzące na Księżniczki z mieszaniną podziwu i pogardy, dźwigające wypchane siatki, stojące w kolejkach na poczcie, myślące o cieknących kranach i niezapłaconych rachunkach i jeśli już umawiajace się z Rycerzami, to tylko na kumpelskie rozmowy o życiu.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Między innymi i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Princessa

  1. Komentarze (z poprzedniego adresu bloga) pisze:

    dodano: 06 listopada 2011 23:16

    do „kocham Bieszczady”: Może zrobim wspólny wypad w Bieszczady? 🙂

    autor kE
    dodano: 06 listopada 2011 22:20

    hej 🙂 w związku z wpisem polecam Ci fajną książkę autorstwa Sherry Argov „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy” jest to światowy bestseller, myślę, że wart uwagi 🙂 tam znajdziesz odpowiedzi na pytania z wpisu.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    autor Patrycja

    blog: http://www.sszzansa.bloog.pl
    dodano: 06 listopada 2011 20:20

    Rycerzem to można sobie być w piątej klasie podstawówki gdy na wycieczce szkolnej każda „Księżniczka” da swój plecak Rycerzowi, a ten cierpliwie i po ciuchu będzie te plecaki taszczyć mówiąc, że spokojnie może nieść jeszcze jeden… dwa… trzy plecaki. Ale czy taki Rycerz niosący te naście plecaków nie jest ofiarą losu? W rzeczywistości Księżniczka jest już na tyle dorosła, że swój plecaczek może spokojnie nieść sama, a zamiast tego może porozmawiać z Rycerzem, oo a nawet potrzymać za rączkę. Taki Rycerz będzie o wiele dojrzalszy dla swojej Księżniczki bo może zająć się o wiele poważniejszymi sprawami niż sprawianie by Księżniczkę za mokry deszcz, bardziej mokry od deszczu nie zmoczył. Facet taki będzie się cieszyć, że wyciągnie kamyczka, że pogłaszcze po główce… ale czy o to w tym wszystkim chodzi by głaskać po główce i wyciągał kamyczki? Oj nie. Dosłownie dzisiaj usłyszałem hasło: „Lepiej ciężary nosi się we dwoje”. Gdy taka Księżniczka wychowa sobie Rycerza na Rycerza zajmującego się ochroną przed przyrodą i wszystkimi rzeczami, które są „bardziej od bardzo”, to ja JEJ współczuję takiego Rycerza. Rycerz ma iść na wojnę, a nie odgarniać gałązki bardziej gałęziaste niż zwykle. Zresztą co to za Rycerz, który potrafi wytrzymać z Księżniczką bardziej „księżniczkowatą” niż Księżniczka?

    autor Witold

    blog: http://www.hyundaifanklub.pl
    dodano: 06 listopada 2011 18:23

    właśnie też się dziwie co faceci widzą w takich marudnych babach i „skaczą” wokół nich. Najwidoczniej pociąga ich to marudzenie …

    autor narciarka

    blog: zzyycciiee.bloog.pl
    dodano: 05 listopada 2011 9:17

    Dobre! ” Góry zbyt wysokie , błoto zbyt błotniste…”Jeśli wg. komentarza M – mężczyzn nie interesują -samodzielne- bo nic nie wniosą do jego życia….to gratuluję im
    ” rycerzom”- bo może dziecko okaże się ” zbyt obsikane, pójście do pracy- zbyt stresujące …nauka – za trudna…itp.Nie lubię takich ” księzniczek”nie ze względu na to, że nie załapałam się na podobną rolę … oj, nie!
    Nie lubię bo potrafią zepsuć : każdą imprezę, każdy wyjazd …robiąc z siebie kompletną niemotę… i wierzcie , że ten ich ” rycerz” bardzo często nie czuje się z tym komfortowo, raczej robi dobrą minę do złej gry, w myśl zasady : jak się nie ma co się lubi – to się lubi -co się ma.Pozdrowienia dla autorki!

    autor kocham Bieszczady
    dodano: 04 listopada 2011 14:34

    No wlasnie: kobieta nieco nieporadna lub udajaca nieporadna [:)] do pewnego stopnia zapewne przyciaga ‚Rycerza’ ktory chcialby sie wykazac i poczuc bohatersko. Wiekszosc mezczyzn raczej pragnie drobnymi przyslugami zadowolic swoje ego w postaci ‚Co ona beze mnie by zrobila’ no a jak na dodatek uslyszy od swojej drugiej polowki: ‚Kotku, jestes cudowny’! Wierz mi mieknie w pewnych czesciach…..

    Mezczyzni, ktorzy jednak wybieraja postawe pasywna w zwiazku i zyja obok swojej polowki, zupelnie ignorujac jej potrzeby, nigdy nie zostana rycerzami a co wiecej oni nie aspiruja do bycia takowymi, bo sa szowinistami z natury…. z daleka od takich….
    Pozdro

    autor PaniZima
    dodano: 04 listopada 2011 12:13

    A nie zastanawiałaś że taka księżniczka w ocenie ich facetów „Rycerzy” jest po prostu „kobieca”? 😉 Zagubiona, nieporadna, nieistniejąca bez swojego wybawiciela; > I nie ważne na ile jest to zgodne z prawdą a na ile jest to gra (czasem z obu stron) Mężczyzn nie interesująca samodzielne, umiejące sobie ze wszystkim poradzić, bohaterki, bo wychodzą z założenia ze nic szczególnego by nie nie wznieśli do ich życia… Takie zawsze będą same ;p

    autor M.
    dodano: 04 listopada 2011 4:28

    Bo facet ma naturę zdobywcy i jeśli taką uda mu się zmienić, będzie z siebie zadowolony. A do tego…. nudy z taką szarą myszką :-).

    autor Michał Przybylski

    blog: http://www.singlenomad.pl
    dodano: 03 listopada 2011 21:09

    Przepraszam, że się wtrącam do kobiecych strategii manipulacyjnych. PaniZima(której ni ma) ma oczywiście rację. Generalnie na polu bitwy pt „życie” takie właśnie strategie wygrywają. Z drugiej jednak strony, wasze motywacje i intencje są niejasne. Wobec tego niejasne są i wymagania. Co np ma zrobić facet, gdy na randce babka udaje że sie przewraca. A to super babka jest. Też udawać? UDAWAĆ że ją łapie? Udawanie jest dobre, ale na scenie. W życiu dobra jest przejżystość.

    autor kE
    dodano: 03 listopada 2011 17:37

    A moze po prostu Ksiezniczki to kobiety, ktore potrafia zrecznie wychowac sobie swoich Rycerzy. Wierz mi lub nie, ale sa mezczyzni, ktorych mozna ‚ustawic do pionu’, poprzez wymaganie. Jezeli jednak nic nie dziala, radzilabym wszystkim kobietom poszukanie sobie takiego mezczyzny z ktorego mozna uczynic naszego Rycerza.
    Pozdrawiam Serdecznie

    autor PaniZima
    dodano: 03 listopada 2011 15:06

    Coś w tym żeczywiście jest ;-), znam podobną historię o księżniczce i rycerzu. Pozdro dla autorki!

    autor magda

    blog: magdusia141287.bloog.pl
    dodano: 03 listopada 2011 11:22

    Z naszej perspektywy sytuacja identyczna; są faceci którzy kompletnie nic nie muszą robić, lecą na nich akurat te babki które nas interesują.

    autor kE

  2. Komentarze (z poprzedniego adresu bloga) pisze:

    dodano: 16 stycznia 2012 14:09

    Jestem Bohaterką i mam najlepszego kumpla na świecie, Rycerza. Jesteśmy jak dwie połówki tego samego owocu, jesteśmy do siebie podobni a jednocześnie przewspaniale się uzupełniamy. Uwielbiamy spędzać wspólnie czas, dzielimy podobne pasje, itd, itp. I ja nigdy przenigdy nie zostanę Jego księżniczką, ponieważ nie jestem Księżniczką. A On jako Rycerz nie jest zainteresowany Bohaterkami. Tak to już jest…

    autor Mart(k)a
    dodano: 16 listopada 2011 13:21

    Mogę Ci zatem rękę podać, jeśli chodzi o uczucia do tychże księżniczek. Mam ich już po dziurki w nosie, a ich Rycerzy, niech ich szlag, to już też mam dość. Bardziej od księżniczek, to oni mnie wkurzają, bo to to nawet facet nie jest. Na jego miejscu takiej, co jej za gorąco, za zimno, to bym trzepła, aż by się jej wyrównało pod sufitem.
    Pozdrawiam:)

    autor krwawa mery

    blog: czyzby.bloog.pl
    dodano: 14 listopada 2011 17:53

    „Naprawdę – im zimniejszą i wredniejszą Księżniczkę znałam, tym cieplejszy i fajniejszy Rycerz trwał przy jej boku i cierpliwie jej ziarenka grochu wyjmował spod tyłka.”
    Każdy ma swój krzyż

    autor 120kg
    dodano: 11 listopada 2011 15:58

    Już odpusciłem, ale chcę wiedzieć o co chodziło.

    autor kE
    dodano: 11 listopada 2011 15:33

    Może do nikogo. Odpuść i już.

    autor !!
    dodano: 10 listopada 2011 1:47

    (embaro to takie embargo, tylko większe)

    autor kE
    dodano: 09 listopada 2011 22:59

    A do kogo? Gospodyni nałożyła na mnie embaro. Nie wiem cożem takiego jej uczynił że to uczyniła.

    autor kE
    dodano: 09 listopada 2011 22:09

    Expercie, z takimi pytaniami to już nie do mnie.

    autor !!
    dodano: 09 listopada 2011 9:13

    Do !!: Faktycznie, bywało nieznośnie. Przyczyniłem się ?

    autor kE
    dodano: 09 listopada 2011 1:32

    Ekspercie, zdaje się, że to skutek nieprzestrzegania ciszy nocnej tudzież innych zasad współżycia społecznego… ale ja niczego nie widziałem, niczego nie wiem i milczę o tym w siedmiu językach.

    Wyrazy uznania dla Pani Bezokularowej za zgrabne operowanie słowem i wynikające z owego operowania efekty – zarówno forma jaki i treść zachęcają do zaglądania tutaj : )

    autor !!
    dodano: 08 listopada 2011 18:12

    dobre, ciekawe spostrzeżenia:)) pozdrawiam ciepło 🙂

    autor merlin

    blog: merlin-joe.bloog.pl
    dodano: 08 listopada 2011 14:38

    Jaka ładna nam się wywiązała dyskusja pod patronatem „aniołów bieszczadzkich, bieszczadzkich aniołów” i w dodatku z wyraźnym flirtem w tle;)
    Wszystkie uwagi cenne i interesujące, widać nie ja jedna z Księżniczkami się spotykam – choć oceny skrajne (jedni, że „kobiece”, inni, że „pindzie -minidzie” (określenie bardzo mi się podoba).
    kE – Nie wiem czemu u Partyzantki już nie można, ale tu można, więc zachęcam i zapraszam;)

    autor bezokularow

    blog: bezokularow.bloog.pl
    dodano: 08 listopada 2011 13:23

    PazdrawljaYou.

    autor kE
    dodano: 08 listopada 2011 10:06

    do kE ….coś co dla mnie jest nierozłączne z Bieszczadami…Stare Dobre Małżeństwo…festiwale ” Bieszczadzkie Anioły”
    Pozdrawiam!

    autor kocham Bieszczady
    dodano: 08 listopada 2011 0:08

    I ja pozdrawiam. Sąsiad się nie orientuje dlaczego nie można już komentować w Partyzantce? Ledwo się człowiek do czegoś przyzwyczai to to zabierają.

    autor kE
    dodano: 07 listopada 2011 22:30

    Trafne spostrzeżenia 🙂 Prawda jest taka, że wszędzie są, były i będą takie pindzie-mindzie, wielkie księżniczki i koniec. Trzeba nauczyć się z nimi żyć 😉
    pozdrawiam!

    autor onlywords

    blog: onlywords.bloog.pl
    dodano: 07 listopada 2011 20:53

    Ekspert, Ekspert wybitny gamoniu ; )
    O takie anioły chodzi –

    Pozdrowienia od wspólokatora z „zaczarowanej kamienicy”

    autor !!
    dodano: 07 listopada 2011 12:57

    co masz na myśli mówiąc „bieszczadzki anioł”?

    autor turysta kE
    dodano: 07 listopada 2011 12:30

    Każda potwora znajdzie swego amatora. Są takie Księżniczki, ale tez są mężczyźni, którzy takich właśnie kobiet potzrebują. Wtedy czują się jak MACH ! Są dowartościowani. Może tacy nie wybieraja silnych kobiet bo się ich zwyczajnie boją

    autor baśka

    blog: iluzja26.bloog.pl
    dodano: 07 listopada 2011 10:41

    do kE….być może już mijaliśmy się na szlaku….Turystka? turysta? a może również ” bieszczadzki anioł”?

    autor kocham Bieszczady

  3. Anonim pisze:

    sooo true

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s