Byle polska wieś zaciszna

Wyrosłam na wsi podkrakowskiej, ładnej, z górkami, laskami, siedmioma nazwanymi ulicami (taki lokalny powód do dumy) i podobną ilością sklepów spożywczych. Bardzo tę wieś moją lubię, choć nie ukrywam, że wyprowadziłam się z niej, korzystając z pierwszej nadarzającej się okazji, pospiesznie wrzucając rzeczy do plecaka i bez sentymentu zostawiając za sobą łąki kwieciste, wierzby płaczące, pranie powiewające i psy przy budach szczekające.

Ja wiem, że powietrze na wsi jest lepsze i zdrowsze, ale w mieście mi się mimo wszystko jakoś swobodniej oddycha i bardzo to sobie cenię. Z tym nowym, swobodnym oddechem przyjeżdżam czasem w moje rodzinne okolice i z ogromnym zaciekawieniem obserwuję to, co zaczyna się ze mną dziać zaraz po wyskoczeniu z autobusu i mocnym – na żądanie kierowcy – zatrzaśnięciu drzwi z naklejką PKS.

Zwykle przyjeżdżam w sobotę. Sobotę na wsi rozpoznaje się bez kalendarza, wystarczy rzut okiem i uchem na kilka pierwszych napotkanych domów. Okna otwarte, na balkonach pościele, dywaniki i chodniczki. Na sznurkach powiewające firanki, na podwórkach jakieś drzewa piłowanie, jakieś ogródków plewienie, jakieś samochodów mycie, jakieś zakupów wyładowywanie. W jednym rytmie, na jedną melodię, pod przyjaznym, choć uważnym jak zawsze, sąsiedzkim okiem. Łapie mnie ten rytm zaraz po wyjściu z autobusu i poddaję się mu bez protestów i refleksji, choćbym nie wiem jak inne miała na co dzień przyzwyczajenia. Mój swobodny, miejski oddech wymieniam na dres i jak w hipnozie dołączam się wspólnego, sobotniego tańca. Już po chwili i ja jestem okna myjąca, podłogę Sidoluxem zalewająca, placek na niedzielę piekąca i wieczornego grilla w nagrodę rozpalająca. Po prostu – taka jakaś siła grupowego obrzędu – nie mogę inaczej. „Inaczej” ciążyłoby na sercu jak wina.

Niedzielę wieś wita uroczystą i pełną napięcia ciszą. Domy napinają się jak generałowie, wystawiając wyszorowane okna do słońca. Potem drzwi zaczynają się otwierać, a na chodnik wylewa się potok wiernych, choć różnie wierzących. Stukają obcasy, poganiani są mężowie, poprawiane warkoczyki córek, podciągane spodnie synów. Płynie potok w jedną stronę i ja oczywiście w tym potoku – też stukająca, też poganiająca, też po strojach sąsiadek pobieżnie okiem przebiegająca. Przed kościołem potok rozlewa się na mniejsze strumyki – kwiat młodzieży męskiej zatrzymuje się zwykle w bezpiecznej odległości od wrót świątyni, przykucając w niewygodnych pozycjach przy schodach lub dalej – pod drzewami. Kwiat młodzieży żeńskiej przekracza wrota i rozsiewa zapachy kwiatowych perfum pod chórem, wzdłuż ławek, odważnie, przesuwają się rodziny, małżeństwa młodsze (pod rękę), starsze (w odległości trzech kroków) i pojedyncze satelity babć. Dzwoni dzwoneczek na rozpoczęcie, jakby ktoś w pokerze krzyknął „sprawdzam”.

A potem gra melodia pod powolne wracanie, obiadowych zapachów przez okna wypuszczanie, do widzów Familiady z kawą dołączanie, na balkonie zasiadanie i drzewa genealogicznego nowego chłopaka córki sąsiadów ustalanie. Dziwnie się zawsze czuję, wsiadając do powrotnego autobusu i układając na siedzeniu obok pachnącą wałówkę. Oglądam się za siebie oszołomiona, myśli w głowie na nowo układając i nie mogąc się zdecydować, czy bezpieczną przystań opuszczam, czy uwalniam się raczej.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Między innymi i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Byle polska wieś zaciszna

  1. Komentarze (z poprzedniego adresu bloga) pisze:

    dodano: 23 października 2011 8:35

    heh i to wszystko o mojej wsi swietnie ujete ! 🙂

    autor Zael
    dodano: 13 października 2011 16:50

    Boże, 16 komentarzy, w tym dwa chamskie (choć od jednego nadawcy), czyżbym wypływała na szerokie wody?:)

    kasiam – Bardzo trafny cytat, wpisuje się idealnie!

    autor bezokularow

    blog: bezokularow.bloog.pl
    dodano: 12 października 2011 21:05

    Poniżej chyba trafny cytat z Karla-Markusa Gaussa i jego rozważań na temat niemieckiego „Heimat”: „taka mała ojczyzna jest serdeczna, ale niewyrozumiała, daje poczucie bezpieczeństwa, ale nie pobłaża. Zapewnia nieosiągalną w innych miejscach oczywistość codziennego życia: to, co robię jest zrozumiałe, rozumiem to, co widzę, moje zachowanie jest dla innych oczywiste, a ich zachowanie jest dla mnie naturalne. Wszystko, co zakłóca ową rzeczywistość rani małą ojczyznę”.

    autor kasiam
    dodano: 10 października 2011 13:29

    jestem mieszczuchem kochającym wieś…taką z gdakaniem kur….szczekaniem psów…z serdecznym „dzień dobry” każdego mieszkańca….
    Kocham las…szum drzew..zapach dumnych sosen….radość roztrzepanych brzóz…
    a miasto???????
    jeżeli nie masz teatru….dobrego kina…jesteś tylko przedmiotem….i do tego anonimowym…………………………..

    autor ewa

    blog: byle polska wies zaciszna
    dodano: 10 października 2011 13:27

    jestem mieszczuchem kochającym wieś…taką z gdakaniem kur….szczekaniem psów…z serdecznym „dzień dobry” każdego mieszkańca….
    Kocham las…szum drzew..zapach dumnych sosen….radość roztrzepanych brzóz…
    a miasto???????
    jeżeli nie masz teatru….dobrego kina…jesteś tylko przedmiotem….i do tego anonimowym…………………………..

    autor ewa

    blog: ………………..
    dodano: 09 października 2011 22:10

    że też się jeszcze ludziskom chce chadzać do kościoła

    autor Irka

    blog: http://www.reflinki.strefa.pl
    dodano: 09 października 2011 20:59

    Pochodzę ze wsi. Nie przychylam się do twojego tekstu. Opisane rytuały odczułam dopiero gdy wyprowadziłam się do dużego miasta. To właśnie tu, w mieście czuję to obowiązkowe sprzątanie sobotnie itd. Nawet moi rodzice twierdzą, że sobotę rozpoznają tylko po tym, że przyjeżdżam. Bez tego każdy dzień jest taki sam. Wg mnie to co opisałaś można zaobserwować i w mieście i na wsi. Z tą różnicą tylko, że na wsi ludzie się znają, wychodzą na podwórko, gadają przez płot. Trochę to inaczej wygląda niż w mieście, każdy w swojej kliteczce zamknięty…

    autor zuzia
    dodano: 09 października 2011 20:37

    Bardzo pieknie opisane przezycia…..Ja mieszkam na takiej wsi od 35 lat….od dziecka:) I własnie taka pamietam z dziecinstwa…..Gratuluję doboru słów:)

    autor fanuś
    dodano: 09 października 2011 19:25

    wlasnie ja teraz chce zamieszkac na wsi w domku ukrytym wsrod zieleni.Zawsze praca na dzialce to moje hobby i wyciszenie.Mam dzialke ale nie tam gdzie powinna byc,teraz chce ciszy i spokoju i powoli biegnacego czasu.Mysle ,ze na wsi w domku pod lasem to znajde.

    autor emerytka
    dodano: 09 października 2011 17:20

    🙂 Mam plany dot. -dość tych autobusików. Mam ochotę na życie TU pełnią możliwości.Dojazd do stołecznych miejscowosci wojewódzkich-1h:w sam raz na rozprostowanie nóg.

    autor jr
    dodano: 09 października 2011 16:47

    świetny tekst 🙂 bardzo prawdziwy

    autor „)
    dodano: 09 października 2011 15:57

    hej, od ponad 18-tu lat, odkąd zacząłem szkołe z internatem, potem studia i praca z dala od domu przyjeżdżam do rodziców. Jak w tekście powyżej, prawie identycznie, nic nawet ciężka praca gdy pomagam przy jakichś większych zajęciach tak mnnie nie odstresowuje. Teraz trafia mi się okazja powrotu – praca w pobliżu – i oby się udało, dość mam wielkiego miasta, wielkiej korporacji z kapitałem zagranicznym a zarządzanej tak, że wszyscy wk…, ludzi tylko szkoda. Przywiązanie do osób, nabyte przyjaźnie, rozmowy – jeśli dojdzie do opuszczenia tego – będzie ciężko.
    Ale mimo wahań chciałbym tego, potrzeba mi spokoju, może ułożenia zycia ???w rodzinnych stronach, zobaczymy…………

    autor pablito
    dodano: 09 października 2011 12:45

    ja niestety tylko czasem do dziadków na wieś jeździłam i włąsnie takie soboty pamiętam, babcia opiekła zawsze chleby i drożdżowe buły z jagodami , dom pachniał pastą taką w pudełku , a pościel wiatrem i słońcem było tak słodko i bezpiecznie. Wieczorami na werandzie jadało sie kolacje wszystko smaczne i prosto z ogródka , w niedziele na śniadanie zawsze babcia smażyła na maśle bułki maczane w mleku i jajku posypane cynamonem i polane miodem , teraz gdy sama robie to juz mi tak nie smakuja , tesknie za tą wsią dziadków

    autor Joanna
    dodano: 09 października 2011 12:39

    Jesteś wstrętna i wyrodna. Przecież nikt tam na siłę cię nie ciągnie. Możesz barłożyć w jakiejś miastowej melinie. Piszesz „wałówka na tylnym siedzeniu” a więc pasożytowanie na dobrodusznych spokojnych ludziach ci nie przeszkadza. A co ty dajesz ludziom, jakie wartości tworzysz, nędzna tekściaro.

    autor sprawiedliwość
    dodano: 09 października 2011 12:34

    Powinnaś iść do psycholga. Masz syndrom Isaksona. To typowe dla wieśniareczek, które chcą być miastowymi. Albo spróbować terapię z mikroelementami (Lit i Mangan) oraz medytacje Zen. Wtedy sukces murowany. Wśród „swoich” bedziesz się czuła jak mieszkaniec Bronx’u w zagubionej boliwijskiej wiosce.

    autor psychoanalityk
    dodano: 29 września 2011 10:02

    Typowy sobotni tekst mojej mamy, gdy widzi mnie oglądającą tv w ciągu dnia: Weź się za sprzątanie, przecież to NIE WYPADA tak siedzieć w sobotę, u Mroczków (sąsiedzi) już podłogi pomyte.” Nie wieś co prawda, ale małe miasteczko, więc chyba to samo:))

    autor pannamłoda
    dodano: 29 września 2011 9:08

    kE – Mieszkanie na wsi ma wiele plusów, za niektórymi nawet trochę tęsknię. Minusów jednak też trochę ma – z niektórymi mi osobiście było niewygodnie, ale nie każdemu jest, oczywiście. Niektórym właśnie tak jest bezpiecznie i dobrze.

    autor bezokularow

    blog: bezokularow.bloog.pl
    dodano: 28 września 2011 22:51

    Miasta to wymieralnie. Globalnie.Co jakiś czas napompowuje się je ludnością wsi (wojskowych służb infiltracyjnych). W czasach internetu do miast w ogóle nie ma po co przyjeżdzać (chyba że ktoś łaknie chałasu i spalin i kosztów życia). Zazdroszczę ludziom wsi.

    autor kE

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s