Tramwaj zwany pozowaniem

Lubię jeździć tramwajami. Przystanek, otwarcie drzwi, przegrupowanie, drzwi zamknięcie i oto już jestem członkiem nowej, tymczasowej i przypadkowo sformułowanej komórki społecznej. Szybkie spojrzenie na otaczające towarzystwo i z zadowoleniem stwierdzam, że w tej akurat komórce wychodzę na „szczuplejszą i młodszą”. Dopóki na kolejnym przystanku moja pozycja nie zostanie wyraźnie zdegradowana, mogę dumnie stać w specjalnie dobranej pozie, która – sprawdzam szybko odbicie w szybie – tak, jest mieszanką romantycznego roztargnienia i skupienia sugerującego intensywność myśli.

Przystanek, otwarcie drzwi, przegrupowanie, drzwi zamknięcie i już powstaje nowa tymczasowa komórka. Tymczasowość tylko założona, bo co jeśli tramwaj będzie miał na przykład wypadek? Tymczasowa komórka zmieni się w stałą listę ofiar i ja już na zawsze będę na tej liście razem z chłopakiem obok, co wystukuje smsa, i babcią, co się wyjątkowo krzywo patrzy, choć siedzi wyjątkowo prosto. Z trudem utrzymując pozę będącą mieszanką romantycznego roztargnienia i skupienia sugerującego intensywność myśli , wyobrażam sobie kolejne sceny tego jakże  tragicznego wydarzenia i z niezadowoleniem odkrywam, że gdyby akurat teraz do niego doszło, umarłabym w majtkach w motyle a la Bridget Jones. Niedobrze – myślę, a tymczasem inni członkowie tymczasowej komórki społecznej wchodzą w swoje ulubione tramwajowe role.

Dziewczyna obok, jedna z tych, które przed chwilą bezczelnie zdegradowały mnie do roli „grubszej i starszej” przybiera pozę czytającą, wyciągając Paolo Coelho i demonstrując całkowite pochłonięcie lekturą. Okładka wyraźnie i celowo widoczna, czyli, że niby jest uduchowioną romantyczką mającą głębokie refleksje. Prycham sobie wewnętrznie z satysfakcją, bo przecież wiadomo, że Coelho to filozofia kurzych lotów. To znaczy nie do końca wiem, czy akurat kurzych,  bo nie czytałam, ale tak mówią ci, których słucham.

Kobieta średniego wzrostu i w postśrednim wieku, przygotowując się do zagrania swojej tramwajowej roli, wyciąga telefon komórkowy. Odkąd pewna siedząca obok mnie w tramwaju dziewczyna zadzwoniła do swojego chłopka, by przedstawić mu chronologicznie ułożone argumenty na to, że chłopak ów (Sławek) jest totalnym palantem, stałam się wielką fanką przedstawicieli tej grupy tramwajowych ról. Fascynują mnie i intrygują. Mają w sobie odwagę aktora stającego przed nieznaną publicznością, charyzmę stand-uppera i determinację pana biegającego po parku w samym jeno prochowcu. Kobieta średniego wzrostu i w  postśrednim wieku wybiera numer i po chwili już wszyscy wiemy, że dodzwoniła się do dostawcy Internetu. I że ten dostawca jej tego Internetu od wczoraj nie dostarcza, mimo że obiecał, że będzie dostarczał. I ona teraz musi jechać do córki, żeby maila wysłać. I że to się w głowie nie mieści proszę pana. I że teraz to się możecie i do widzenia. Rozmowa urywa się tak dramatycznie, że stojąc obok trudno zachować obojętną twarz. A jednak próbujemy, musimy, bo takie są niepisane reguły członkostwa w tymczasowej komórce społecznej. Zresztą kobieta średniego wzrostu i w postśrednim wieku wie, że słyszeliśmy. Zamiast ukłonu decyduje się na wymowne westchnienie zakończone uśmiechem satysfakcji, zamiast braw wystarczy jej chwilowa dramatyczna cisza wokół.

Nie wymusza bisów, a jednak niespodziewanie je dostaje,  ponieważ wspomniana wcześniej krzywo patrząca starsza pani lubi w tramwajach odgrywać partie dialogowe. Pani ta nawiązuje zatem  z kobietą średniego wzrostu i w postśrednim wieku najpierw kontakt wzrokowy (teatralne wywrócenie oczu połączone z poruszeniem głową i mlaśnięciem), a po chwili kontakt werbalny. Bo to tak jest, szkoda gadać, oszukują wszyscy, naciągają, każdy patrzy swojego i tak to jest proszę pani. Taki kraj. Słowa „taki kraj” są hasłem otwierającym usta wielu tymczasowych członków  tymczasowych komórek społecznych, między paniami nawiązuje się więc dialog. Dialog przed publicznością, bo wygłaszany głosem podniesionym, przerywany szukaniem kontaktu wzrokowego z słuchaczami, którzy od razu dzielą się na grupę kontakt łapiącą i grupę kontaktu unikającą.

Przypadkowo ląduję w tej pierwszej i muszę porzuć pozę będącą mieszkanką romantycznego roztargnienia i skupienia sugerującego intensywność myśli. Na szczęście tylko do następnego przystanku.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Między innymi i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s