Mój dawny pokój w rodzinnym domu pachnie kurzem i niebyciem. Rzeczy, których wtedy, dawno już, nie zabrałam, poumierały na półkach od nic nie znaczenia. Jedna lalka, dwie maskotki, trzy wisiorki Aj low ju. Ania z Zielonego i Emilka ze Srebrnego. My Trzy w ramce, drzewko szczęścia i kolczyki nie do pary. Czerwony notesik. Proszę ładnie się wpisywać, nie na rok, nie na dwa.
Wchodzę jak intruz i nieśmiało kładę torbę, która już nie stąd. Przekraczam stary rower treningowy (A, tu na razie daliśmy, bo nie ma gdzie) i otwieram zdziwione okno. Nie do wiary, że tu kiedyś, tyle się aż. Trochę powietrza wpuszczam i siebie.
Na dnie szafy, w pudełku po butach, równo poukładane zeszyty. Ściśle tajne. Nie otwierać. Drogi pamiętniku. Wypadają z nich zasuszone listki, płatki i wspomnienia. Śmiechy, chichy, Czarna Rozpacz, teraz ledwie szara albo nawet nie pamiętam. A na polskim… Grałam w gumę… Głupia Aśka powiedziała. Mieć dżinsową… Mieć kanarka… A chłopaki z naszej klasy. Dziesięciolatka lubi fakty i nie lubi ortografii. Ma zacięcie kronikarza, choć potrafi też uderzyć w sentymentalną nutę. (Ah, jagrze pięknie śpiewają dziś ptaszki!) Chciałaby zostać panią nauczycielką lub sławną pisarką, jeszcze nie wiem.
Czy On myśli… Czy ja czuję… Czy On czuje… Co ja czuję… Szesnastolatka zmienia perspektywę i wciąż te same słowa odmienia przez osoby i przypadki. Oto przed nami piętnaście stron analizy jednego uśmiechu i „Cześć” rzuconego na szkolnym korytarzu. Faktów mniej znacznie, więcej za to słów, które muszą się wylać, wybrzmieć, wyładować. Tysiące słów, dziesiątki kartek, solidny Raport Z Młodzieńczych Stanów Świadomości.
Gdzieś pomiędzy też koperta, samodzielnie zrobiona, z naklejką i adresatem: Do Mnie Dorosłej.
Puk, puk? Jak się masz? To piszę ja, czyli Ty. Czy jesteś…? Czy masz już…? Czy się spełniło…? Czytam z uśmiechem, ale bez emocji, jakbym oglądała stare zdjęcia w albumie rodziców. Nie, nie jestem… Mam już, ale… Tak, spełniło, lecz inaczej… Wszystko inaczej. Oczywiście, że inaczej, myślę, chowając Tamtą z powrotem do pudełka i wracając do siebie.
